Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
8.
Dryfuje do innego miejsca, do innego życia...

8.

Głupia, głupia i jeszcze raz głupia przezywałam się w myślach. Za późno wyszłam z domu, a teraz mogę nie zdążyć! Wrr… 
-Richie mnie zabije…- jęknęłam
Zrobiłam kilka kroków i drogę zagrodził mi wielki czarny samochód, w pewnym momencie się przestraszyłam, ale gdy kierowca odsunął mocno przyciemnianą szybę po mojej stronie strach gdzieś uleciał
-podrzucić  gdzieś panią?
-Z nieba mi spadłeś Chris
-Niebo to Ty zostaw lotnikom
- Tak, tak zapamiętam to, a teraz szybko do Twoich dawnych menadżerów
-Po co?- zdziwił się blondyn
-Richie załatwił mi  rozmowę o prace, a jak się spóźnię to będę mogę sobie tylko o niej pomarzyć 
-Skoro to tak dla Ciebie ważne postaram się dowieść Cie na czas
- Będę Ci wdzięczna za to i zrobię co zechcesz tylko mnie tam zawieź na czas
-Tak?- spojrzał na mnie z chytrym uśmiechem na twarzy- to ja już wiem jak mi się odpłacisz
- Dobrze, porozmawiamy o tym później a teraz możesz łaskaw patrzeć na drogę?
-Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem. Wybuchałam śmiechem, a on razem ze mną.
Od czasu kiedy ja i Richie jesteśmy „oficjalnie” para moje życie bardzo się zmieniło. Izzy miał niezły ubaw jak się o tym dowiedział, nikt jednak przez pewien czas nie wiedział dlaczego. Myślałam, ze on po prostu się ze mnie śmieje, no bo cóż nie oszukujmy się nie należę do tych piękności z gazet, ale gdy tylko wypowiedziałam na głos swoje zdanie cała piątka krzyknęła
-Wcale tak nie jest!
-ok, ok, zrozumiałam… - i wybuchałam śmiechem patrząc na ich miny- oh gdybyście mogli zobaczyć  teraz swoje miny haha.
Izzy stwierdził, ze od razu wiedział, ze tak miedzy nami będzie. Największe żarty oczywiście stroił sobie z mojego blondyna, no ale on tez nie był bezbronny. Tak więc wyśmiewali się z siebie nawzajem z kilka dni, aż w końcu ja to zakończyłam.
Jeszcze bardziej zasmucił, bądź ucieszył,  sama nie wiem jak mam to nazwać, a czemu? Prasa dowiedziała się o nas i miałam swoje pierwsze spotkanie z ich menadżerem… pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj…

 

-Hej wam głupki (śmiem ich tak nazywać) co macie takie grobowe miny? Co się stało?
-Musisz z nami jechać? odezwał się Jay
-Je… jechać ?ale gdzie? Jeśli to jakiś wasz żart to przysięgam wam, ze potem was wykastruje
-Nie zrobisz tego?!- krzyknął Izzy i złapał się za swoje czułe miejsce,  po chwili pochylił się nad swoim „skarbem” i przemówił do niego- ona tylko tak żartuje nie zrobi  nam krzywdy i nie pozwolę na to!- I spojrzał na mnie morderczym wzrokiem, wolałam tego nie komentować i spojrzałam na Richiego.
-Powiesz o co mi chodzi? Blondyn pokręcił głowa i wstał z krzesła, reszta zrobiła to samo.
-Chodź. Blondyn złapał mnie za rękę i wsiadł do windy. Milczałam, gdyż wiedziałam ze i tak nikt mi nie odpowie na moje pytania, na razie… Winda zjechała do podziemnego garażu, cała drogę szłam za chłopakami. Blondyn kazał mi wsiąść do samochodu
-Spotkamy się na miejscu- powiedział do reszty i ruszył.
jechaliśmy już 15 min przez zatłoczone miasto, po kolejnych 15 minutach Richie zajechał pod budynek
-
Triple-m, Richie po co przyjechaliśmy do Ciebie do pracy?
-Menadżerowie chcą Cie poznać
-Ale jak to? Myślałam, ze zatrzymamy „nas” w sekrecie
- Gazety się dowiedziały i o, jest afera. Osłupiałam, Richie musiał mnie wyciągać z samochodu, czułam się taka… pusta. Richie musiał mnie ciągnąć, nawet nie zwróciłam uwagi, gdy reszta do nas dotarła. Bałam się, tak bardzo się bałam, a jak oni będą kazali Richiemu rozstać się ze mną? Czy to zrobi? No w sumie ja bym się nie zdziwił, jego kariera…
-Richie zerwiesz ze mną jeśli oni będą Ci kazali? O shit! Czemu ja to powiedziałam, no pytam się czemu?!! Richie złapał mnie szybko w objęcia i mocno przytulił
-Nigdy, rozumiesz nigdy- patrzyłam się w jego oczy i czułam to, czułam ze mnie nie zostawi
-Boje się…
-Nie bój się, będę tam z Toba
-I my będziemy- powiedział Jay i uśmiechnął się do mnie.
Weszliśmy do budynku, szłam z tyłu z Richiem mocno trzymając go za rękę. Wsiedliśmy do windy i Cayce wcisnął nr. 13 ta liczba zawsze, ale to zawsze przynosiła mi pecha…
-Już po mnie- mruknęłam pod nosem w moim ojczystym języku
-Mówiłaś cos ? Richie, jak to Richie zawsze cos wyłapie
-Nie, nie…
Na 13 piętrze zaraz po wyjściu z windy przywitała nas sympatyczna i trochę starsza kobieta. Domyśliłam się, ze była to sekretarka
-Mark już na was czeka
-Dziękujemy Rose
Weszliśmy do wielkiego pokoju. Zaraz naprzeciwko drzwi stało wielkie biurko, a przed nim 2 krzesła. Na ścianach były po przywieszane złote i platynowe płyty… bardzo dużo ich było. Po prawej stronie stały 2 duże kanapy, a po środku mały stolik na kawę.
-Usiądźcie chłopcy i Pani. Dopiero gdy się odezwał zauważyłam go. Za biurkiem siedział dość nawet jeszcze w młodym wieku mężczyzna był trochę opasły, ale widać było ze potrafi się jeszcze ruszać. Usiedliśmy na kanapach, cały czas kurczowo trzymałam się Richiego i Jay’a, jakoś tak wiedziałam, ze on się wstawi za mnie i wolałam go mieć przy sobie.
-Mark weź przestań bo nam się dziewczyna zaraz zameczy- Jay się zaśmiał i przywitał się z menadżerem uściskiem ręki, reszta postąpiła tak samo, ja natomiast wstałam i przemówiłam zachrypniętym głosem
-Lilianna Lang, proszę Pana. Wyciągnęłam w Rego stronę moja bladą drżącą rękę
-Witaj Lilianno, zapewne wiesz kim ja jestem?. Uścisnął moją dłoń i ciepło się uśmiechną
-Tak oczywiście, proszę Pana
-Widać jesteś bardzo dobrze wychowana- Zarumieniłam się-  Richie jednak dobrze się spisał
-Słucham?- szok!
-Chodzi mi o to, ze wie co jest dobre, rozumie mnie już Pani?
zaśmiałam się cicho- tak już pana rozumiem, ale ja taka „aż” doskonała nie jestem
-Tak oczywiście, nie ma ideałów na tym świecie
-Zgadzam się z Panem
-No ale, cieszę się, ze nie jest jakaś blond Pani, która w razie potrzeby nie będzie umiała się poprawnie wysłowić gdy zaatakuje paparazzi
-paparazzi? Mam nadzieje, ze nie będzie takiej potrzeby proszę Pana, ale postaram się nie zmieszać z błotem Pana i całe US5
 -Już ja lubię- zaśmiał się i US5 też
-No to co, zaliczyłam test? Miałam nadzieje, ze udał mi się ten żart
-Tak jak najbardziej. Znów sie zaśmiał, pozwolił mi znów usiąść i zaczął wypytywać się Richiego jak mnie poznał itp., słuchałam blondyna z uwagą i chłonęłam każde jego słowo i widziałam w jego oczach ta radość gdy opowiadał naszą historie. Na sam koniec spotkania Mark poprosił nas byśmy nie rozbili żadnych skandali i starali się prowadzić bezpieczne życie, w tym „bezpieczne” to chyba chodziło mu o życie seksualne ( tak stwierdził Jay z Richiem) ja o tych sprawach nawet jeszcze nie myślałam i chyba w najbliższej przyszłości nie będę.

 

 
No, ale to było już jakiś miesiąc temu bądź mniej, ale ja i Richie nie liczymy czasu jak to się mówi  szczęśliwi czasu nie liczą, czy jakoś tak.  Po spotkaniu z Markiem zaczęłam szukać pracy, ale nic nie mogłam znaleźć :/ Richie śmiał się ze mnie, ze postawiłam sobie zbyt duża poprzeczkę, nie chciałam mu mówić dlaczego zależy mi na dobrze płatnej pracy. Mieszkanie Richiego było duże co wiązało się z tym, ze było drogie, a umówiliśmy się  ze ja będę spłacać razem z nim czynsz. Nie raz już się o to kłóciliśmy. Na czas mojego „bezrobocia” Richie płacił za wszystko, a ja musiałam na to patrzeć… Zauważyłam, ze blondyn nie umie dobrze gotować, wiec ja zajęłam się gotowaniem co po kliku dniach skończyło się „rodzinnym” obiadkiem. Chłopacy tak pokochali moja kuchnie, ze można było ich widywać u nas prawie codziennie, a najczęściej był oczywiście Izzy. Jasona widywałam bardzo rzadko , Cayca tak samo. Jay wpadał czasem nawet z Lena, a ta wyciągała mnie na zakupy prawie co sobotę, starałam się kupować bardzo mało, ale Richie zawsze dawał Lenie pieniądze i ona kupowała mi  ubrania, nawet te które ja bym  nie założyła. Najgorzej szło mi chodzenie w szpilkach, to właśnie jest tez przyczyna tego, ze w tym momencie mogę spóźnić się na rozmowę o prace w Triple-m. Richie porozmawiał z Markiem zaraz po tym jak Rose przeszła na emeryturę (Izzy puścił płotkę ze Rose znudziła się Markowi). Czasami zastanawiam się skąd on bierze te swoje pomysły na żarty i te wszystkie historyjki? Niezbadany jest jeszcze jego mózg.
-Jesteśmy na miejscu.  Z mojego rozmyślania wyrwał mnie głos blondyna
-O dziękuje Ci Chris jeszcze raz. Już otwierałam drzwi gdy Chris znów zabrał głos
-Spotkamy się? Na kawę, herbatę?
-Jasne. Masz tu mój nr, zadzwoń. Jeszcze raz dzięki, pa. Pożegnałam się z Chrisem i szybkim krokiem ruszyłam do wejścia.  Wysiadłam z windy na 13 piętrze a tam czekał na mnie Richie
-No jesteś
-Spóźniłam się? Przestraszyłam się i to poważnie
-Nie, nie. Masz jeszcze 10 minut do spotkania- Uff kamień spadł mi z serca. Richie podszedł do mnie i pocałował mnie. Jego usta były takie miękkie i słodkie w smaku, ze aż w środku cała miękłam. Uwielbiałam go całować. Czuć było w tym pocałunku cała jego tęsknotę i radość na mój widok.
- Z kim przyjechałaś? Zapytał gdy tylko skończył pocałunek
-Chris mnie podrzucił, gdyby nie on na pewno bym się spóźniła
-Watrin?
-Tak, masz coś przeciwko?
-Nie, oczywiście ze nie, ale wciąż mnie boli to, ze nas opuścił
- Jak już Ci mówiłam to jest wasza sprawa mnie w to nie mieszajcie. Jeśli kiedyś zdobędziecie się na odwagę to spotkajcie się i porozmawiajcie.
-Co ja bym bez Ciebie zrobił
-Umarłbyś marnie
-Dokładnie- znów mnie pocałował, a potem cofnął się o rok ode mnie i kazał się obrócić- wow kotek wiesz nie wiem czy Ci już to mówiłem, ale wyglądasz pięknie.
-Dziękuje, jesteś dziś pierwsza osoba która to powiedziała. Podeszłam do niego i dałam mu buziaka w policzek
-I na pewno nie ostatnia. Dobra ja musze iść dalej nagrywać, w padnę po Ciebie jak skończysz prace. Dał mi buziaka i odszedł w stronę windy
-ale… Richie ja jeszcze nawet nie byłam na rozmowie, ja nie wiem czy w ogóle ja dostane
-dostaniesz  jestem tego pewny, w takim stroju to nawet prezydentem byś została
- ha ha ha bardzo śmieszne. Idź już.
-Powodzenia kochanie- powiedziawszy to zniknął w windzie.
Spojrzałam na zegarek i z niemym krzykiem stwierdziłam, ze ja musze już wejść do gabinetu Marka.
Zapukałam i po chwili usłyszałam magiczne słowo „proszę”
-Dzień dobry Panie Marku
-Lili witaj, mów mi Marek
-Dobrze.
(…)
-Tutaj jest twoje miejsce pracy, tu masz listę co masz teraz dla mnie zrobić, a gdzie co jest masz napisane w tej teczce, Rose przygotowała to dla nowej asystentki.
-Ok… dobrze… Potrzebuje tylko chwile by się z tym wszystkim zapoznać, a będę potem chodzić jak zegarek
- haha cieszę się Lili, masz tyle czasu ile trzeba
-ale nie za dużo- zaśmiałam się i usiadłam za biurkiem układając sobie tak abym wszystko miała pod ręką i szybko to znalazła
- Szybko się uczysz
-Dziękuje
-No to co, zostawiam Cie z tym i miłej pracy
-Dziękuje i wzajemnie



O godzinie 18 drzwi windy się otworzyły a w nich pojawiło się całe US5
- Oo kurczaczek- Izzy wymyślił mi tą głupia ksywkę po tym jak na jednym z naszych „rodzinnych” obiadów ugotowałam kurczaka, który jak sam stwierdził był przesmaczny.
-cześć wam, co tam chcecie?
-Richie chciał zobaczyć Ciebie za biurkiem i korzystając z okazji trochę sobie pofantazjować i…- nie dokończył zdania, gdyż mój blondyn tzw. zdzielił go ręka w głowę- za to co?- oburzył się
- Za chęć do życia i miłość do ojczyzny. Cześć piękna- Pojawił się po mojej stronie biurka i dał buziaka
-O nie przestańcie, demoralizujecie mnie!- krzyknął Izzy
- Izzy debilu zamknij się- Jason uciszył go  i puścił do nas oczko.
-Lili Mark wolny?- Jay oparł się o blat mojego biurka i bawił się spinaczem
-zaraz spytam- podniosłam słuchawkę nacisnęłam odpowiedni guzik i po chwili byłam połączona z Markiem
(-) Co tam Lilianno?
(-)Chłopaki przyszli, mam ich wpuścić?
(-)Tak, tak niech wejdą
(-)ok.
-Możecie wejść
-Jak wyjdziemy to już kończysz prace?
-tak i będziemy mogli wracać do domu. Uśmiechnęłam się do Richiego i dałam mu całusa- Leć bo dostaniesz opieprz, ze się spóźniasz
-Bardziej chyba za romans z sekretarka szefa
- Haha możliwe, ale mi się to podoba- złapałam go za koszule i przyciągnęłam go bliżej
-hmm nie zaprzeczę- i złożył na moich ustach gorący pocałunek.
-Choć Richie- Jay zaciągnął praktycznie siłą blondyna do gabinetu, a ja się tylko zaśmiałam cicho pod nosem.


_____________________________

Długi... ale chciałam wam w pewnym sensie wynagrodzic to, ze przez tak dlugi okres czasu nie wrzucałam żadnego odcinka.  
Mam nadzieje, ze podoba sie :)
Pozdrawiam :*

 



WeRaSmE 11/04/2011 14:55:26 [Powrót] Komentuj



Czternasty na unfailinglove, serdecznie zapraszam :>
Dominiqe 28/04/2011 21:56:48
093105189169.sierpc.vectranet.pl | brak www IP: 93.105.189.169

Nowy , trzynasty rozdział na unfailinglove! Serdecznie zapraszam ;) ;*
Dominiqe 16/04/2011 16:15:43
093105189169.sierpc.vectranet.pl | brak www IP: 93.105.189.169

Jezu :D Odcinek śliczny, mam nadzieję że z kawy bądź herbaty Chrisa i Lil nie wyjdzie nic złego :D Czekam na nexta :D
Cherry 11/04/2011 18:27:10
213-238-105-182.adsl.inetia.pl | brak www IP: 213.238.105.182

Sprawiłaś mi radość to mało powiedziane ;)) Świetny rozdział ! Jak fajnie, że Lili i Richie są już parą i pomiędzy nimi iskrzy :> Nie mogę z tekstów Izziego xD Powalają mnie. Oby rozdziały były jeszcze dłuższe, a przede wszystkim częstsze. Życzę Ci weny! Buziaki :**
Dominiqe 11/04/2011 17:41:02
093105189169.sierpc.vectranet.pl | brak www IP: 93.105.189.169






Avatar


Dodaj do Ulubionych
Linki

http://to-amour.blog.onet.pl
http://behind-your-blue-eyes.blog.onet.pl
http://i-need-you-right-now.blog.onet.pl
http://mily-us5-story.blog.onet.pl
http://eliza-and-richie.blog.onet.pl/
http://the-one-us5.blog.onet.pl/
http://do-konca-zycia-i-jeszcze-dluzej.blog.onet.pl
http://labirynt-smutku.blog.onet.pl/
http://gabinety-marzen.blog.onet.pl
http://unexecutedlove.blog.onet.pl
http://unfailinglove.blog.onet.pl
http://www.the-heart-never-lies.blog.onet.pl
http://lily-evans-marta.mylog.pl/
http://skazani-na-samotnosc.blog.onet.pl/
http://evanspotter.blog.onet.pl/
http://milosc-lily-evans.blog.onet.pl/
http://hp-lily.blog.onet.pl/




Ulubieni





Archiwum

2011
Maj
Kwiecień
Styczeń
2010
Czerwiec
Kwiecień



Księga

Ksiega Gości 0
Dodaj do Księgi



Inne

Strona Główna
Moje opowiadanie o Lili i US5
Licznik: 3957
Bo świat jest inni niż nam się to wydaje....Czasami nam sie wydaje,ze jest niczym,ale czasami trzeba poszukać w nim sensu choćby najmniejszego,ale żeby był.